- Hallo, Justin?
- Cześć, tak to ja.. - Ucieszyłam się bardzo ale widziałam jak Sandra była smutna.
- To wspaniale, kocham cię Justin! Ale wiesz bo gdy Cię spotkałam była ze mną moja koleżanka Sandra a Ty do niej tylko " Cześć " powiedziałeś a potem się już na nią nie spojrzałeś więc daje ci ją do telefonu pogadasz z nią? .- Sandra nic nie słyszała bo po cichu mówiłam żeby ona się ucieszyła.
- Sandra do Ciebie pan Bieber.
- Co?! Naprawdę? - Skakała z radości.
- Tak, proszę masz telefon. - Podałam jej mój telefon a Justin czekał.
Sandra POV
- Hallo Justin?
- Hej, słodka. - Naprawdę nie mogłam uwierzyć że spotkałam go na ulicy i teraz z nim rozmawiam przez telefon.
- Nie wierze, Justin kocham Cię najbardziej na świecie!
- Uwierz, ja Ciebie też kocham. Dobrze kończę. Pa piękna i pozdrów koleżankę.
- Pa, mam nadzieje że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Pozdrowię ją od Ciebie.
- Oczywiście. Dziękuje cześć.
Maja POV
- Skończyliście? Czemu telefonu mi nie dałaś? Żebym jeszcze z nim pogadała? - Spytałam sie Sandry.
- Nie chciałam żeby cię obrażał!
- Co?
- Kazał mi powiedzieć że jesteś brzydka i chora na głowę. - Gdy mi to powiedziała chciało mi się płakać.
- To nie prawda!
- Maja, powiedział tak uwierz mi... - Myślałam że kłamie ale jej zaczęłam powoli wierzyć.
- Ale dlaczego tak powiedział? - Wypytywałam ją ciągle, a łzy mi leciały po moich policzkach.
- Nie wiem, powiedział dokładnie tak " Powiedz swojej kol. Że jest brzydka i psychicznie chora na głowę"
- Nie wierze! Zadzwonie do niego jeszcze raz. - Nie mogłam w to uwierzyć.
- Nie nie musisz! On.. On . On powiedział że nie masz dzwonić bo idzie do.. Idze spać no właśnie nie masz go budzić! I zmienia numer no właśnie.- Popłakałam się i się położyłam się do poduszki z Justinem i powiedziałam do poduszki:
- Czemu? Czemu Justin? Przecież ty taki nie jesteś.. - Płakałam przez 2 godz. Sandra mnie pocieszała.
- Jesteś wspaniałą przyjaciółką Sandruś * Śmiech * Dziękuje że się na Ciebie natknęłam.
- Spoko.. Też jesteś wspaniałą przyjaciółką .- Poszłyśmy spać. Rano gdy się obudziłam Sandry już nie było i zniknęła moja książka z Justinem.. Która była dla mnie najważniejszą rzeczą.
- Kogo, ja do domu wpuściłam?! .- Nie wiedziałam że to się tak skończy, złodziejka! Nie mówiłam tego mamie bo wiedziałam że będę miała karę.. Naprawdę nie wiedziałam że rano się obudzę i jej nie będzie i coś mi zwinie. Już nie wychodzę na miasto bo nie długo ktoś mnie zwinie. Pewnie z tym co { niby } powiedział Justin to z tym też kłamała, Justin by tak o swojej Belieber nie powiedział. Nie wiem jak można coś takiego zrobić. Patrze na telefon a dzwoni Szymon, odbiorę i powiem że go nie kocham..
- Hallo Szymon słuchaj.
- Hej, skarbie czemu nie odbierałaś?
- Żadne skarbię z nami koniec! - Rozłączyłaś się tylko to chciałam mu powiedzieć..
Czy ja nie mogę mieć prawdziwych przyjaciół i chłopaka..
Bym chciała żeby było tak.
Ale to tylko marzenia.
_________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

jaka suka z tej sandry cudowne czekam na nowy
OdpowiedzUsuńRozdział wspaniały , zresztą jak wszystkie inne. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńCudowny :) Czekam na nowy ^^
OdpowiedzUsuńSuper nn =)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn :>
OdpowiedzUsuńŚwietny ^^ nn :)
OdpowiedzUsuńFajne :) Czekam na nn ;D
OdpowiedzUsuńDasz ty kiedyś kolejny czy nie?!!
OdpowiedzUsuńTo się tak szybko nie pisze :D ;**
UsuńNo proszę dodaj już nie możliwe że tak długo piszesz :)
Usuń