sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 3

Gdy już był następny dzień o 6:00 rano musieliśmy wylatywać. Powiedziałam do mamy. 
- Mamo tak się ciesze. - A mama się uśmiechnęła, Szymon do mnie ciągle wydzwaniał. Ja nie miałam ochoty z nim rozmawiać olał mnie to ja teraz oleje go! Lece do LA i spotkam tam Justina i w to wierze! Nie chce już być z tym matołem Szymonem, ani już nie chce przyjaźnić się z Alą nie zaakceptują mojego idola więc mogą się ze mną pożegnać! Mama słyszy jak on ciągle do mnie dzwoni. 
- Nie odbierzesz? 
- Nie! Zaczynam życie od nowa z innymi przyjaciółmi i z innym chłopakiem.
- A kim oni i on są/jest? - Spytała mnie mama patrząc na mnie. 
- No, * zacięłam się * Jeszcze nikt ale wiem że znajdę Justina tam i z nim będę i się z kimś zaprzyjaźnię.
- Wierze ci że się z kimś zaprzyjaźnisz ale że będziesz z Justinem to nie wierze - Mama powiedziała to jakoś dziwnie i mnie to trochę zabolało.
- Jeszcze wczoraj mówiłaś co innego! - Krzyknęłam a wszyscy zaczęli się na mnie patrzyć jak na wariatkę.  Po 4 godz. Lotu zobaczyłam Los Angeles! Jakie to piękne miasto. Gdy wylądowaliśmy poszliśmy od razu do hotelu, jak tam było pięknie. Rozpakowałam się i wyjęłam swoje wszystkie rzeczy z Justinem. Potem poszliśmy z mamą na miasto. Niestety nikogo sławnego nie widziałam ale za to widziałam dużo rzeczy z JB i nawet widziałam perfumy The Kay kupiłam oczywiście bo jeszcze ich nie mam. Zostawiłam specjalnie w hotelu telefon żeby nie słuchać jak Szymon wydzwania. Gdy już wróciliśmy z zakupów słyszałam jak telefon dzwoni 22 połączeń nieodebranych! Czy on się nie od czepi? O wiem zmienię numer. 
- Mamo, Szymon się od czepić się nie chce co mam zrobić? Przyszło mi do głowy tylko zmienienie numeru. 
- Wiem po prostu wyłącz telefon i go nie włączaj. 
- No, nawet dobry pomysł. - Wyłączyłam telefon. I patrzałam przez okno na ulice, bym chciała żeby stanął przed tym hotelem i zaśpiewał One Less Loney Girl. Ale to marzenia. Otworzyłam okno i krzyknęłam " I'M Polish Belieber i Love Justin! " A moja mama zaczęła się śmiać. Ludzie sie na mnie patrzyli a ja szybko zamknęłam okno.
- Mamo jutro jedziemy pod dom Jusa - Śmieję się. 
- Ja nie znam całego Los Angeles. I jutro ide do pracy. 
Hm, idzie do pracy a ja na mieście poszukam Jusa. 
- Mamo a o której jutro wychodzisz do pracy? - Spytałam.
- O 7:00 rano. A co? 
- Nic, tak się pytam.. 
- Dobrze ale nie masz nigdzie jutro wychodzisz - Mama zakazała mi wychodzić na miasto 
- Tak, jasne oczywiście! - Nie powiedziałam oczywiście prawdy, i tak wyjdę. Nie powiem jej że ide szukać Jusa po zacznie krzyczeć na mnie.

3 komentarze: